Wielce doskwierają mi ostatnie upały, nawet ultra grube, gumowe rolety przepuszczają śmiercionośne promienie słoneczne. Budzę się przedwcześnie. Nie jestem w stanie wytrzymać przed komputerem więcej niż 10 godzin. Szukając schronienia w pobliskich krzakach zmuszona jestem wystawiać swe blade ciało na widok publiczny. Miewam podejrzenia, że pod wpływem temperatury wytapia się ze mnie tłuszcz, że ktoś mnie podsmaża żeby mnie zjeść.
Bywają takie bezwzględne sytuacje gdy dom opuścić muszę, niezaprzeczalnie należy do nich comiesięczna wizyta w urzędzie pracy. Normalnie przebywam te 8 kilometrów na pieszo, ale dziś w drodze powrotnej, w związku z temperaturą postawiłam na odrobinę luksusu. Decyzję podjęłam spontanicznie pod wpływem chwili, chwili w której ujrzałam grupę ludzi usiłujących jako jedna, niepodzielna bryła dostać się do wnętrza darmowego, sponsorowanego przez sieć hipermarketów autobusu. Podziałało i na mnie, pomyślałam że skoro tylu ich wsiada to na pewno warto się przejechać. Dolepiam się więc do hydry i pytam gdzie jedziemy, jedna z głów odpowiada, że nie wiadomo, druga że prosto, tak na prawdę mam wrażenie że każdemu jest obojętne gdzie. W dobie tak wysokich cen biletów każdy chce się przejechać gdziekolwiek. Ot tak, by trochę podnieść sobie standard życia.
Jesteśmy w środku, jedziemy. Siadam koło pana na oko lat trzydziestu z hakiem. Ma na sobie spodnie dresowe z odpinanymi nogawkami, bardziej z tych rehabilitacyjnych niż ostrzegających przed agresją właściciela oraz polówkę w paski z materiału nieprzepuszczającego powietrza. Tu uwagę moją na moment przyciąga, gwarancja jakości koszulki, dumnie stojący na piersi symbol, wariacja na temat znaku towarowego jednego z wiodących producentów odzieży
sportowej, a może wszystkich na raz, coś na kształt pumy na łyżwie. Na dole banał, skarpety i sandały trekkingowe za 12,50 z oferty promocyjnej właściciela pojazdu. Cieszę się, że jadę w dobrym kierunku, nonszalancko otrzepuję marynareczkę z wyprzedaży w Zarze. W miedzy czasie zaciągam się zakiszonym brudem, biedą i beznadzieją. I nagle zdaje sobie sprawę że Pan obok ma jakaś sekretną dziurkę w spodniach, że coś tam mu się w kroku trzęsie, że dłoni prawej ani widu ani słychu. Żem leniwa i że nie pierwsza to moja tego typu sytuacja, jadę dalej, rzucam mu tylko dwa zdające się mówić "opamiętaj się" spojrzenia. Szczęśliwie dojeżdżamy do centrali, on zdawać się mogło trochę bardziej szczęśliwy niż ja. Wysiadam pod hipermarketem by resztę drogi przebyć na pieszo i ku memu zdziwieniu odkrywam że pan nie wysiada, jedzie z powrotem skąd przyjechał.
Tak teraz myślę, że może oprócz uniformu, z rzeczonym centrum handlowym łączył go jeszcze etat. Może miałam sposobność poznać wybitnego specjalistę w dziedzinie czarnego PRu. Taki odstraszacz dla tych co jeżdżą a nie kupują.
piątek, 6 lipca 2012
poniedziałek, 25 czerwca 2012
Zbędna konieczność
Czy kiedy w niechcianym kontakcie z akwizytorem pozbywasz się swoich niechcianych emocji zdajesz sobie sprawę jak ciężkim jest jego żywot?
Powszechnie stosowanym systemem motywacji a raczej manipulacji w tym sektorze jest podnoszenie pracy do rangi religii. Akwizytor, któremu właśnie telefonicznie życzyłeś śmierci zaczyna pracę od porannego rytuału, musi śpiewać i tańczyć w kółku, wyzwalając pozytywną energię. Są propagandowe przemówienia, najtańsza kawa i prezentacja lidera sprzedaży z dnia poprzedniego. Członkom sekty wmawia się, że zawód prestiżowy, że zarobki wysokie, że trafiło się ślepej kurze ziarnko, że bezręka Bożena z Warszawy zarobiła w ten sposób na nowy samochód, wszak chcieć to móc. Po porannej indoktrynacji dajmy na to Janusz wychodzi w miasto odziany w zestaw 'tanio ale z klasą', obuty w tekturowe ale wciąż eleganckie mokasyny. Mróz, grad, śnieg to nieistotne, istotna jest klasyczna elegancja, popsute domofony i czynne grzejniki na klatkach schodowych. Janusz podając się za biznesmena dopada pierwszych drzwi i tutaj od razu musi podjąć decyzję natury ideologicznej. Szybko orientuje się, że trzeba mieć by być, w wyniku czego 80 letnia Grażyna okazjonalnie nabywa kolejny gustowny produkt luksusowej marki. Świadomością co znaczy system sprzedaży ratalnej oraz obciążenie emerytury obdarują ją dopiero wnuki. Januszowi się wiedzie, sprzedał dużo, sprzedał najwięcej z całej grupy. Jutro wystąpi na porannym wiecu w biurze, zbierze gratulacje, nobilitujący uścisk dłoni od szefa, który też kiedyś tak zaczynał, wyzwoli też więcej pozytywnej energii podczas tańca. Siedząc na firmowym sedesie usłyszy zza kabiny jak wczorajszy lider kwituje zaistniały stan słowem "złamas". Z uśmiechem na ustach zacznie nowy dzień.
Po co w ogóle istnieje akwizycja? Bo tylko pod przymusem kupisz te wszystkie towary i usługi, których nikt nie chce i które często nikomu do szczęścia niepotrzebne. Wiedzą to jehowi.
Powszechnie stosowanym systemem motywacji a raczej manipulacji w tym sektorze jest podnoszenie pracy do rangi religii. Akwizytor, któremu właśnie telefonicznie życzyłeś śmierci zaczyna pracę od porannego rytuału, musi śpiewać i tańczyć w kółku, wyzwalając pozytywną energię. Są propagandowe przemówienia, najtańsza kawa i prezentacja lidera sprzedaży z dnia poprzedniego. Członkom sekty wmawia się, że zawód prestiżowy, że zarobki wysokie, że trafiło się ślepej kurze ziarnko, że bezręka Bożena z Warszawy zarobiła w ten sposób na nowy samochód, wszak chcieć to móc. Po porannej indoktrynacji dajmy na to Janusz wychodzi w miasto odziany w zestaw 'tanio ale z klasą', obuty w tekturowe ale wciąż eleganckie mokasyny. Mróz, grad, śnieg to nieistotne, istotna jest klasyczna elegancja, popsute domofony i czynne grzejniki na klatkach schodowych. Janusz podając się za biznesmena dopada pierwszych drzwi i tutaj od razu musi podjąć decyzję natury ideologicznej. Szybko orientuje się, że trzeba mieć by być, w wyniku czego 80 letnia Grażyna okazjonalnie nabywa kolejny gustowny produkt luksusowej marki. Świadomością co znaczy system sprzedaży ratalnej oraz obciążenie emerytury obdarują ją dopiero wnuki. Januszowi się wiedzie, sprzedał dużo, sprzedał najwięcej z całej grupy. Jutro wystąpi na porannym wiecu w biurze, zbierze gratulacje, nobilitujący uścisk dłoni od szefa, który też kiedyś tak zaczynał, wyzwoli też więcej pozytywnej energii podczas tańca. Siedząc na firmowym sedesie usłyszy zza kabiny jak wczorajszy lider kwituje zaistniały stan słowem "złamas". Z uśmiechem na ustach zacznie nowy dzień.
Po co w ogóle istnieje akwizycja? Bo tylko pod przymusem kupisz te wszystkie towary i usługi, których nikt nie chce i które często nikomu do szczęścia niepotrzebne. Wiedzą to jehowi.
wtorek, 12 czerwca 2012
Wampir spod dziesiątki
-A widziałaś jakiego chłopa u niej?
-Nie widziałam. Zawsze dziurawe buty nosi, brudne ubrania, kto by ją chciał w dupę kopnąć, powiedz sama?
-A i do porządnej roboty się nie bierze to i samochodu nie ma, rano dzieciom miejsce w autobusie zajmuje.
-W nocy światło pali.
-A idź ty.
-Nie widziałam. Zawsze dziurawe buty nosi, brudne ubrania, kto by ją chciał w dupę kopnąć, powiedz sama?
-A i do porządnej roboty się nie bierze to i samochodu nie ma, rano dzieciom miejsce w autobusie zajmuje.
-W nocy światło pali.
-A idź ty.
środa, 30 maja 2012
Pizdo-prącie
Według słownika języka polskiego inwektywa babochłop kierowana winna być jedynie do jednej płci i jest to oczywiście płeć żeńska. Moim skromnym zdaniem babochłop to stan umysłu, występujący bez względu na płeć obiektu kpin. Jeśli jest inaczej, jak nazwać pana który na zwężeniu drogi (po mojej stronie) ustępuje mi pierwszeństwa przejazdu, nie dając mi absolutnie żadnego sygnału poza bezdźwięcznym, kurczowym trzymaniem się kierownicy? Bądźmy sprawiedliwi, babochłop był, jest i będzie unisex.
czwartek, 3 maja 2012
Nieżyt
Nie oglądam telewizji, zdarza mi się ją podglądać, zawsze
wtedy jestem autentycznie przerażona. Wszystko reklamuję się prawdziwym
życiem, życiem którego prawie nikt już nie prowadzi. Kup sobie
odświeżacz do powietrza to dowiesz się jak pachnie lawendowe wzgórze. Czy istnieje w ogóle jakiś inny sposób na poznanie zapachu lawendowego wzgórza? I o to chodzi, w tym
jest bajer, uczynić z widzących ślepych, a potem dać im jedyne okno na
świat, oczywiście na raty. Uzależnia się ludzi od podglądania życia, od jego projekcji, genialnej
imitacji. Ta wszechobecna, wylewająca się z ekranu lifestylowa radość!
Reklama skarpet to już nie kwestia zawartości bawełny czy wygody, w
reklamie skarpet uprawiać trzeba co najmniej parkour,
kiedy w rzeczywistości te skarpety spędzają 80% czasu przed ekranem
telewizora, śmierdzą, nigdzie nie wychodzą, może do pracy, jak mają
szczęście. Skoro ta cała kontrolowana konsumpcja i życie w turbo hd ma nam
zapewnić wyższy lifestyle skąd tyle tych żywych trupów szwendających się
między betonowymi wieżami?
Niechybnie z racji ostatniej drastycznej zmiany pogody widziałam ich jak błąkali się po parkingu między supermarketem a kościołem (lokalizacja jak najbardziej autentyczna). Większość miała jeszcze twarze, niektórzy już tylko obłąkane mordy, prawdopodobnie wypełzli z nor, otumanieni wysokimi temperaturami.
Niechybnie z racji ostatniej drastycznej zmiany pogody widziałam ich jak błąkali się po parkingu między supermarketem a kościołem (lokalizacja jak najbardziej autentyczna). Większość miała jeszcze twarze, niektórzy już tylko obłąkane mordy, prawdopodobnie wypełzli z nor, otumanieni wysokimi temperaturami.
środa, 2 maja 2012
My liestyle
Spędziłam dzień błąkając się w męskich majtach między rabatami.
Ach, jak tylko umorusam się ziemią czuję się od razu jakoś mniej fikcyjna.
Spodobało mi się.
"Och majówko, przeproszę się z tobą" pomyślałam i po powrocie do domu, nie zwlekając rozpoczęłam poszukiwanie nowej wiosennej tapety na ekran w full hd !!
Ach, jak tylko umorusam się ziemią czuję się od razu jakoś mniej fikcyjna.
Spodobało mi się.
"Och majówko, przeproszę się z tobą" pomyślałam i po powrocie do domu, nie zwlekając rozpoczęłam poszukiwanie nowej wiosennej tapety na ekran w full hd !!
Subskrybuj:
Posty (Atom)