czwartek, 3 maja 2012

Nieżyt

Nie oglądam telewizji, zdarza mi się ją podglądać, zawsze wtedy jestem autentycznie przerażona. Wszystko reklamuję się prawdziwym życiem, życiem którego prawie nikt już nie prowadzi. Kup sobie odświeżacz do powietrza to dowiesz się jak pachnie lawendowe wzgórze. Czy istnieje w ogóle jakiś inny sposób na poznanie zapachu lawendowego wzgórza? I o to chodzi, w tym jest bajer, uczynić z widzących ślepych, a potem dać im jedyne okno na świat, oczywiście na raty. Uzależnia się ludzi od podglądania życia, od jego projekcji, genialnej imitacji. Ta wszechobecna, wylewająca się z ekranu lifestylowa radość! Reklama skarpet to już nie kwestia zawartości bawełny czy wygody, w reklamie skarpet uprawiać trzeba co najmniej parkour, kiedy w rzeczywistości te skarpety spędzają 80% czasu przed ekranem telewizora, śmierdzą, nigdzie nie wychodzą, może do pracy, jak mają szczęście. Skoro ta cała kontrolowana konsumpcja i życie w turbo hd ma nam zapewnić wyższy lifestyle skąd tyle tych żywych trupów szwendających się między betonowymi wieżami? 
Niechybnie z racji ostatniej drastycznej zmiany pogody widziałam ich jak błąkali się po parkingu między supermarketem a kościołem (lokalizacja jak najbardziej autentyczna). Większość miała jeszcze twarze, niektórzy już tylko obłąkane mordy, prawdopodobnie wypełzli z nor, otumanieni wysokimi temperaturami.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz